Kilka dni temu para rosyjskich Su-24 naruszyła przestrzeń powietrzną Szwecji. Do podobnych zdarzeń doszło wkrótce także w Wielkiej Brytanii i USA.

Do incydentu doszło 17 września. Para Su-24, startująca z obwodu kaliningradzkiego przeleciała nad Bałtykiem wzdłuż granicy polskiej przestrzeni powietrznej, następnie skręciła na północ i około południa wtargnęła na niskim pułapie w szwedzką przestrzeń powietrzną na południe od Olandii. Poderwane szwedzkie myśliwce JAS-39 Gripen z bazy Ronneby nie nawiązały kontaktu z intruzami, którzy szybko zawrócili w stronę Kaliningradu. Szwedzkie lotnictwo nie skomentowało zajścia, ale jak się nieoficjalnie dowiedział dziennik Expressem, Rosjanie najprawdopodobniej sprawdzali skuteczność lokalnej obrony powietrznej.

Nie było to pierwsze tego typu zdarzenie. Zaledwie dwa miesiące temu rosyjskie myśliwce zapędziły w szwedzką przestrzeń powietrzną amerykański rozpoznania elektronicznego RC-135. Niedługo później rosyjski samolot rozpoznania elektronicznego o mało nie zderzył się ze szwedzkim samolotem pasażerskim w pobliżu granicy przestrzeni powietrznej Szwecji. Poważne zaniepokojenie w skandynawskim kraju wzbudziły ubiegłoroczne manewry Zapad w trakcie, których bombowce Tu-22 ćwiczyły atak cele po drugiej stronie Bałtyku. W efekcie wzmocniono jednostki myśliwców stacjonujące na Gotlandii.

Dwa kolejne incydenty miały miejsce w piątek 19 września. Najpierw myśliwce Typhoon RAF-u przechwyciły w pobliżu wybrzeży Szkocji bombowiec strategiczny Tu-95. Z kolei sześć MiG-ów-35 znalazło się w amerykańskiej strefie identyfikacji obrony powietrznej w pobliżu Alaski. Intruzi zostali przechwyceni przez amerykańskie i kanadyjskie myśliwce. W obu wypadkach nie doszło do naruszenie przestrzeni powietrznej. Warto dodać, że rosyjskie samoloty szkoleniowe mogą swobodnie wykonywać loty w pobliżu Alaski, jeżeli poinformują amerykańskie dowództwo.

(businessinsider.com, theaviationist.com, fot. Alexander Mishin na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported via Wikimedia Commons)