Po wcześniejszym braku komentarza do słów Toma Cruise’a wytwórnia Paramount Pictures kilka dni temu oficjalnie potwierdziła plan wprowadzenia do kin kontynuacji „Top Gun”. Wielbiciele filmów lotniczych muszą się jednak uzbroić w cierpliwość: premierę zapowiedziano na 12 lipca 2019 roku.

Ciekawostką jest tytuł sequela. Ponoć Tom Cruise określił go w jednym z wywiadów jako „Top Gun: Maverick”, wytwórnia zaś użyła w swoich planach nazwy pierwowzoru. Niewykluczone więc, że filmy identyfikowane byłyby jako „Top Gun” (1986) i „Top Gun” (2019). Praktyka taka byłaby jednak dość niecodzienna, zwykle stosowana jest bowiem raczej do nowych wcieleń starych fabuł niż kontynuacji.

Reżyserem nowego filmu ma być Joseph Kosinski, który ostatnio współpracował z Cruise’em w 2013 roku przy „Niepamięci”. Spod piór autorów scenariusza: Petera Craiga, Justina Marksa, Ashleya Millera i Zacka Stentza, wyszły dotąd głównie teksty do filmów kryminalnych, science-fiction i fantasy. Zanosi się więc na tyleż ciekawy, ile ryzykowny eksperyment.

Sequelowi „Top Gun” trudno jednak będzie powtórzyć sukces pierwowzoru. W prawdziwym Topgun, czyli US Navy Fighter Weapons School (obecnie: Naval Strike and Air Warfare Center), kultowe teksty z filmu, w stylu „mów do mnie, Goose”, stały się tak irytujące, że całemu personelowi jednostki zakazano ich używania pod karą pięciodolarowej grzywny.

Warto przypomnieć, że pod koniec lat osiemdziesiątych pod fałszywym tytułem „Top Gun 2” na kasetach VHS lansowano czasem niskobudżetowy amerykański miniserial z 1988 roku „Supercarrier”. Prawdziwy „Top Gun”, żeby uśpić czujność istniejącej jeszcze wówczas niechętnej anglojęzycznym tytułom cenzury, bywał natomiast opisywany alternatywnym tytułem „Szkoła ognia”.

(deadline.com, variety.com)

Paramount Pictures