Ukraińskie ministerstwo obrony ujawniło, że działający na wschodzie kraju tak zwani separatyści korzystają z przenośnych zestawów przeciwlotniczych polskiej produkcji Grom E2. Pokazano nawet zdjęcia wyrzutni przejętej od „separatystów”.

Oficjalnie Gromy wyeksportowano do Gruzji, Indonezji i Peru, a w tym roku pociski zamówiła także Litwa. Jest niemożliwe, by Polska sprzedała te zestawy prorosyjskim „separatystom”, więc przechwycona broń pochodzi najprawdopodobniej z zasobów gruzińskich przejętych przez Rosjan w czasie wojny w 2008 roku. Polska dostarczyła kaukaskiemu państwu trzydzieści wyrzutni i sto pocisków. Nie wiadomo dokładnie, ile z nich wpadło w ręce Rosjan. Nie wiadomo także, czy przejęli oni same wyrzutnie i rakiety czy także towarzyszące im dodatkowe wyposażenie jak uchwyty i baterie. Rosjanie twierdzili także, iż nieokreślona ilość tego uzbrojenia wpadła w ręce czeczeńskich bojowników, ale są to informacje niepotwierdzone.

Co ciekawe, na pokazanych przez Ukraińców zdjęciach widać, że polska wyrzutnia połączona jest z uchwytem od rosyjskiego zestawu 9K38 Igła. Może to potwierdzać hipotezę, że w Gruzji Rosjanie zdobyli jedynie same wyrzutnie bez dodatkowego wyposażenia i stworzyli taką hybrydę.

Ukraińskie Lotnictwo Armii wskutek użycia przenośnych zestawów przeciwlotniczych utraciło na wschodzie kraju dwa śmigłowce Mi-24, zestrzelone w okolicy Słowiańska – niecałe dwadzieścia kilometrów od Kramatorska, gdzie przechwycono Gromy.

(janes.com)