Już tylko trzy firmy, Boeing, Lockheed Martin i General Atomics, pozostały na placu boju o zamówienia na dostawę bezpilotowych samolotów tankowania powietrznego dla US Navy, oznaczonych MQ-25A Stingray. Craig Hooper, autor bloga Next Navy, twierdzi natomiast, jakoby niedawna rezygnacja Northropa Grummana z udziału w rywalizacji oznaczała, że chce on zaoferować w tej roli bezpilotową wersję F/A-18.
Przypomnijmy, że marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych chce kupić siedemdziesiąt dwa Stingraye. Nowa latająca cysterna miałaby działać w odległości 800 kilometrów od okrętu, dostarczając innym samolotom ponad sześć ton paliwa. Pierwsze MQ-25A trafiłyby na pokłady lotniskowców już w 2019 roku, a wstępne oferty od producentów wpłynąć mają do stycznia 2018.
Bloger argumentuje, że aktualne wymagania US Navy w konkursie w zasadzie brzmią jak „opis F/A-18 w wersji bez pilota”. Maszyny te są już dobrze zintegrowane z operacjami z pokładów lotniskowców. Northrop Grumman zaś, odnoszący wymierne korzyści z programów F/A-18E/F i EA-18G, może zaoferować – poza konkursem, tanio i na czas – tankowiec na bazie używanej już konstrukcji.
Hooper zauważa, że połączenie doświadczeń Northropa Grumana i Boeinga z X-47B oraz oprogramowaniem takim jak Magic Carpet może przynieść sukces. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka elementów, które czynią powyższy scenariusz mało prawdopodobnym. Zaczynając choćby od tego, że Next Navy nawet nie rozdziela F/A-18E/F od F/A-18A/C, określając je wszystkie szerokim pojęciem „F-18”.
Klasyczne Hornety z reguły nie były stosowane w roli samolotów zaopatrujących w paliwo inne maszyny. Znane płatowce, choć skróciłyby fazę prób, mają krótkie resursy i byłyby tylko rozwiązaniem tymczasowym. Poza tym pojemność ich instalacji paliwowych jest dużo mniejsza niż w F/A-18E/F.
Zaletą F/A-18 jako bezpilotowych tankowców ma być też to, że na lotniskowcach typu Gerald R. Ford używałyby one EMALS i AAG bez konieczności testów i ich kalibracji pod charakterystykę całkowicie nowych maszyn. Na razie jednak próby na Fordzie przechodziły tylko Super Hornety, a nie F/A-18C.
Całą teoria o wycofaniu się Northropa Grummana z konkursu po to, aby zaproponować marynarce zamiast MQ-25A bezpilotową wersję F/A-18A/C, ma więc raczej mało szans, by się ziścić. Do przeróbki najstarszych Super Hornetów na bezpilotowce potrzebne byłyby zaś solidne dostawy nowych F/A-18E/F Block III. Pomysł ten przedstawiamy więc głównie na zasadach ciekawostki.
Zobacz też: O włos od zderzenia F-15 z latającą cysterną
(nextnavy.com, aviationweek.com)