Komisja obrony indyjskiego parlamentu wyraziła zaniepokojone możliwym spadkiem liczebności sił powietrznych. Na tym tle doszło już do spięcia między parlamentarzystami a ministerstwem obrony.
Sprawa niedostatecznej liczebności Bhāratīya Vāyu Senā została nagłośniona wiosną 2017 przy okazji publikacji nowej doktryny sił zbrojnych. Indyjskie lotnictwo posiada obecnie trzydzieści trzy eskadry bojowe, po osiemnaście – dwadzieścia samolotów każda, co daje razem około 600 myśliwców. Jednak w związku z wycofywaniem MiG-ów-21 i -27 liczba aktywnych eskadr może spaść do roku 2027 do dziewiętnastu, a do roku 2032 – nawet do szesnastu. Oznacza to, że w linii może pozostać około 300 myśliwców.
Według obecnej doktryny lotnictwo powinno liczyć czterdzieści dwie eskadry. Tymczasem zdaniem generalicji do pełnego wykonywania zadań, zwłaszcza wobec perspektywy walki na dwóch frontach, potrzeba co najmniej czterdziestu pięciu eskadr, czyli ponad 800 myśliwców. Dane takie siły powietrzne przedstawiły parlamentarnej komisji obrony.
Próbą zaradzenia temu problemowi są zakupy dodatkowych Su-30, plan pozyskania Rafale’i oraz uruchomienie pełnoskalowej produkcji rodzimego lekkiego myśliwca Tejas. Niestety wokół zakupu francuskich myśliwców narasta medialna burza, a Tejas nie spełnia wymagań.
Na pytanie parlamentarzystów o przyczyny takiego stanu rzeczy ministerstwo obrony odpowiedziało, że obecne finansowanie sił powietrznych „jest niewspółmierne do większości przewidzianych wymagań”. Komisja oburzyła się tą „tradycyjną odpowiedzią” i zarzuciła ministerstwu niepodejmowanie konkretnych działań, mających zaradzić spadkowi liczebności lotnictwa.
Zobacz też: Rusza integracja indyjskich Su-30 z BrahMosami
(dnaindia.com)