Podczas gdy Chiny pracują nad bezzałogowcem operującym z pokładów ich nowych lotniskowców, trzech kandydatów do zwycięstwa w walce o kontrakt na bezzałogowe latające cysterny dla US Navy stroszy piórka. Ciekawy materiał w tej sprawie opublikował serwis Aviation Week, porównując słabe i mocne strony konstrukcji proponowanych przez General Atomics, Lockheeda Martina i Boeinga.

Zdecydowanym argumentem za ofertą General Atomics, spółki, która stworzyła klasykę dronów – Predatora i Reapera – jest to, że dostarczyła ona siłom zbrojnym Stanów Zjednoczonych więcej bezpilotowych statków powietrznych niż którykolwiek inny producent. Jej maszyna ma być napędzana wydajnym i nowoczesnym silnikiem turbowentylatorowym Pratt & Whitney Canada PW815.

General Atomics zna lotniskowce typu Gerald R. Ford od podszewki jako producent katapult elektromagnetycznych EMALS i systemu lin hamujących AAG. Na lotniskowcach typu Nimitz wciąż działają jednak starsze rozwiązania. MQ-25 oparty na dronie Avenger jest dość duży i skomplikowany, co może się zemścić. Mimo to do czasu rozstrzygnięcia konkursu firma nie zamierza budować prototypu.

Niewątpliwą szansą dla propozycji Lockheeda Martina jest to, że producent ten (podobnie jak Boeing) ma duże doświadczenie z dostarczaniem samolotów dla sił morskich, takich jak P-3 Orion, S-3 Viking czy ostatnio F-35 Lightning II. Jego atutem jest też zaprojektowanie maszyny w układzie latającego skrzydła, który jest wydajny aerodynamicznie i daje dużą pojemność wewnętrznych zbiorników paliwa.

Aviation Week sądzi jednak, iż biuro projektowe Skunk Works zajmowało się tak specyficznymi projektami, że konstruując zwykłą latającą cysternę, mogło przedobrzyć sprawę. Przypomina też, że poprzedni program latającego skrzydła, które miało trafić na pokłady lotniskowców US Navy – przezywanego „latającym naleśnikiem” A-12 Avengera II – pomimo wielu zalet konstrukcji został anulowany.

Także w przypadku MQ-25A w wersji Boeinga portal twierdzi, że jest on oparty bardziej na założeniach drona rozpoznawczo-bojowego niż tylko latającego tankowca. Jako jedyny z konkurentów Boeing ma już prototyp swojej maszyny, który jest zdatny do lotu. W ostatnich dniach producent ujawnił, że jego samolot ma być napędzany silnikiem Rolls-Royce AE3007, stosowanym już w bezzałogowcach Global Hawk i Triton.

Którego z kandydatów wybierze US Navy, mamy się dowiedzieć najwcześniej w sierpniu, a najpóźniej w październiku. W miniankiecie na ten temat, którą przeprowadził na Twitterze pod koniec marca dziennikarz Aviation Week, James Drew, zdecydowanie zwyciężyła propozycja Boeinga.

Zobacz też: Bezpilotowa wersja Vikinga jako MQ-25A Stingray?

(aviationweek.com)

General Atomics