Przedstawiciele ONZ z radością powitali rozejm podpisany 4 września w Trypolisie przez libijski rząd i przedstawicieli głównych grup paramilitarnych. Po okresie zaciętych walk wszystkie strony podjęły decyzję o zawieszeniu broni i rozpoczęciu dialogu.

Obserwatorzy patrzą jednak na Libię bez cienia optymizmu. Wynegocjowany dokument pełen jest ogólników, za to nie wyszczególnia żadnych zasad dotyczących wprowadzenia w życie zawartych w nim postanowień.

Sytuacja w Trypolisie pozostawała bardzo napięta. W wyniku nieustannych walk w ciągu ostatnich tygodni pięćdziesięciu cywili zostało zabitych, a kilka tysięcy musiało ratować się ucieczką. Od obalenia pułkownika Mu’ammara al-Kaddafiego w 2011 roku liczne frakcje walczą o kontrolę nad Libią. W szczególnie trudnej sytuacji znalazła się ludność cywilna uwięziona między rywalizującymi frakcjami. Ci, którym udało się uciec, często trafiają do obozów przejściowych. Obecnie przebywa w nich około 8 tysięcy osób.

W tak złej sytuacji każdy krok w stronę opanowania chaosu w Libii przyjmowany jest więc z dużą nadzieją. Porozumienie podpisane w Trypolisie mówi nie tylko o zakończeniu walk, ale także o konieczności ochrony ludności cywilnej oraz własności prywatnej i publicznej. W układzie nie znalazły się żadne wiążące dla stron zapisy, dlatego powinien on być traktowany raczej jako gest dobrej woli, a nie jako realny rozejm mający zakończyć walki w stolicy Libii.

Zobacz też: F-14 kontra Su-22: Libijska wersja wydarzeń z 1981 roku

(bbc.com, dw.com)

Magharebia, Creative Commons Attribution 2.0 Generic