Serwis internetowy Popular Mechanics opisuje wyniki najnowszych badań laboratorium zderzeniowego CRASH (Crashworthiness for Aerospace Structures and Hybrids) z Politechniki i Uniwersytetu Stanowego Wirginii. Zdaniem badaczy kolizja nisko lecącego samolotu pasażerskiego lub śmigłowca z niewielkim komercyjnym dronem może być groźniejsza niż zderzenie na przykład z dziką gęsią.
Ze względu na anatomię ptactwa wpadnięcie ptaka do silnika odrzutowego bardzo często kończy się makabrycznym posiekaniem zwierzęcia. Współczesne jednostki napędowe powinny też wyjść bez szwanku ze spotkań z najmniejszymi dronami. Ponieważ aparaty te zbudowane są jednak z tworzyw o większej gęstości i sztywności niż tkanka organiczna, wessanie większego drona może spowodować katastrofalne skutki.
Nastąpić może deformacja bądź urywanie łopatek wentylatorów i sprężarek. Niebezpieczne jest także samo zakłócenie wyważenia wirujących elementów silnika masą wessanego bezpilotowca, co spowoduje ich zniszczenie od tarcia o wnętrze obudowy. Procesy takie mogą narastać lawinowo, prowadząc do destrukcji kolejnych sekcji silnika rykoszetami odłamanych fragmentów.
Symulacje wykazały, że zderzenie z dronem może być wystarczająco silne, aby przedziurawił on osłonę pokładowego radaru, lecz nie na tyle silne, aby dron przebił się przez wiatrochron kabiny pilotów samolotu pasażerskiego. Dużym niebezpieczeństwem jest natomiast możliwość zwarcia i zapłonu ogniw zasilających drona na skutek uderzenia, przez co zadziała on niczym pocisk zapalający.
Do nieszczęśliwego zdarzenia niewiele brakowało choćby w listopadzie, gdy Airbus A320 podchodził do lądowania na lotnisku Heathrow. Załoga zauważyła półmetrowej średnicy drona, gdy samolot był na wysokości 1400 metrów i przelatywał nieopodal najwyższego wieżowca w Londynie. W raporcie ze zdarzenia ryzyko kolizji określono jako bardzo wysokie, a to, że do niej nie doszło, złożono na karb pomyślnego zbiegu okoliczności. Operatora drona nie odnaleziono. W samej Wielkiej Brytanii notowane są co miesiąc dziesiątki takich przypadków.
Agencja The Canadian Press, powołując się na odtajnione fragmenty raportu kanadyjskich służb, donosi, że wiadomości na temat skutków bliskich spotkań samolotów pasażerskich z dronami mogłyby być użyte przez terrorystów jako inspiracja do zaplanowania zamachu. Maksymalny czas lotu wielu komercyjnych dronów wynosi od dziesięciu do czterdziestu minut, a turbulentne powietrze na większych wysokościach może być dla nich wyzwaniem, drony są jednak małe, tanie, anonimowe i łatwo dostępne, co czyni z nich potencjalnie doskonały środek ataku. Jak zaś wynika z powyższego opisu, nie muszą nawet w tym celu przenosić ładunku.
(popularmechanics.com, cnn.com, torontosun.com; fot. D Ramey Logan, Creative Commons Attribution 4.0 International)