Tym razem, na szczęście, obyło się bez ofiar. Ucierpieć musiała jednak duma zawodowa pilotów. Należący do US Navy śmigłowiec MH-60S w wyniku nieostrożnego manewru na ziemi stracił kółko ogonowe. Do wypadku doszło na cywilnym lądowisku przy Wall Street w Nowym Jorku, gdzie lądują i startują między innymi VH-3D, VH-60N i MV-22B z eskadry obsługującej prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Kołujący Knighthawk w pewnym momencie wykonał nagły, prostopadły skręt, w wyniku czego tylne koło jego podwozia zahaczyło o krawędź lądowiska i zostało urwane. Śmigłowiec zatrzymał się w nienaturalnej pozycji, spoczywając na belce ogonowej. Kołowanie natychmiast przerwano.
Brak dokładnych informacji na temat daty zdarzenia. Dokumentujący je film pojawił się na portalu YouTube 12 stycznia. Maszyna należała do eskadry HSC-9 „Tridents”, wchodzącej w skład skrzydła CVW-8, w ostatnich dniach prowadzącego operacje lotnicze z pokładu lotniskowca USS Gerald R. Ford (CVN 78).
Według cytowanego przez serwis The Drive doświadczonego pilota Black Hawka z US Army do wypadku być może by nie doszło, gdyby nie nieostrożność załogi śmigłowca. Lotnicy obecni w przedziale ładunkowym powinni byli bowiem obserwować otoczenie, wychylając się przez okna boczne. Tymczasem, jakby na wzór filmów z Hollywood, siedzieli w drzwiach kabiny, co ograniczało im widoczność.
W przeciwieństwie do innych odmian morskich – SH-60B, SH-60F, HH-60H i MH-60R – ta wersja śmigłowca ma podwozie zaadaptowane wprost z lądowego UH-60 Black Hawka, którego tylne kółko umieszczone jest znacznie bliżej śmigła ogonowego. W związku z tym kołowanie, które w przypadku MH-60R być może uszłoby załodze płazem, na MH-60S zakończyło się uszkodzeniem maszyny.
Zobacz też: MH-60R Royal Australian Navy uszkodzony podczas sztormu
(thedrive.com)