Jak podaje South China Morning Post, groźba wojny w Korei jest dla marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych tylko pretekstem do zgromadzenia większej liczby okrętów na Oceanie Spokojnym. Zdaniem hongkońskiej gazety administracja prezydenta Donalda Trumpa próbuje w ten sposób odbudować swe nieproporcjonalne do dzisiejszych zagrożeń siły w południowo-wschodniej Azji.

Szef operacji morskich, admirał John Richardson, przemawiając 19 grudnia na pokładzie lotniskowca USS Ronald Reagan (CVN 76), oznajmił, że 3. Flota US Navy może oddelegować swoje okręty dla wzmocnienia sił 7. Floty, odpowiedzialnej za obszar zachodniego Pacyfiku. Dodał, że ma to pomóc amerykańskiej marynarce stosownie reagować na roszczenia terytorialne Chin na Morzu Południowochińskim.

Zdaniem Song Zhongpinga, komentatora do spraw militarnych hongkońskiej telewizji Phoenix, już wkrótce „przed chińską marynarką wojenną i siłami powietrznymi staną niespotykane dotąd wyzwania”. Sądzi on, że bardzo prawdopodobne jest wysyłanie przez Waszyngton w ten region od czterech do nawet sześciu lotniskowcowych grup bojowych – trzy lotniskowce to bowiem zdecydowanie zbyt mało.

Inny cytowany przez South China Morning Post ekspert, Li Jie z Pekinu, też nie ma wątpliwości, iż „drugim dnem” dużych ćwiczeń US Navy jest wywarcie presji na Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą. Zmusza do tego Amerykanów dynamiczny rozwój chińskiego lotnictwa i marynarki. A USS Ronald Reagan (na zdjęciu) w Japonii to zbyt mało, by zrównoważyć posiadanie przez Chiny dwóch podobnej klasy okrętów.

Tym samym Hongkong wydaje się potwierdzać wcześniejsze doniesienia południowokoreańskich mediów, jakoby US Navy zamierzała utrzymywać obecność w regionie aż czterech lotniskowców. Oba źródła zdają się pomijać jednak fakt, że trudno byłoby przy dzisiejszym stanie marynarki zebrać w jednym miejscu siły takie jak przy inwazjach na Irak w 1991 i 2003 roku albo podczas wojny w Wietnamie.

Zobacz też: Kolejny chiński lotniskowiec już z EMALS?

(scmp.com)

US Navy / Petty Officer 3rd Class Dylan McCord