Holenderska minister obrony Jeanine Hennis-Plasschaert podała się do dymisji, po tym jak niezależna Holenderska Rada Bezpieczeństwa opublikowała raport na temat ubiegłorocznego wypadku w Mali. 6 czerwca 2016 roku w czasie ćwiczeń artyleryjskich przedwczesna eksplozja naboju moździerzowego spowodowała natychmiastową śmierć dwóch żołnierzy i śmiertelnie raniła trzeciego. Stanowili oni część holenderskiego kontyngentu w ramach wojsk Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Wedle ustaleń komisji ministerstwo obrony w pogoni za osiąganiem celów strategicznych obniżyło standardy bezpieczeństwa i opieki medycznej żołnierzy. Holandia kupiła naboje moździerzowe od Stanów Zjednoczonych w 2006 roku bez przeprowadzenia testów bezpieczeństwa. Założono wtedy, że skoro taka sama amunicja jest używana przez wojsko amerykańskie, to została ona przebadana i jest bezpieczna.
W kontrakcie odnaleziono jednak wyraźny zapis, że Stany Zjednoczone nie gwarantują jakości i bezpieczeństwa tej amunicji. Jak się okazało, wysoka temperatura panująca w Mali mogła wpłynąć na stabilność detonatorów.
W wystąpieniu przed parlamentem minister Hennis-Plasschaert ogłosiła, że także główny dowódca sił zbrojnych generał Tom Middendorp zrezygnował z zajmowanego stanowiska. Jego służba i tak miała się zakończyć w tym tygodniu, ale nie odbędzie się zaplanowana na tę okazję uroczystość.
Zobacz też: Wypadek holenderskiego AH-64 w Mali
(aljazeera.com, reuters.com)