Dzisiaj po południu samoloty wielozadaniowe F-16 izraelskiego lotnictwa wojskowego zestrzeliły bezzałogowy aparat latający, który wtargnął w krajową przestrzeń powietrzną. Dron prawdopodobnie należał do palestyńskiego Hamasu, gdyż wleciał na terytorium Izraela od strony Strefy Gazy. Według izraelskich źródeł UAV nie miał szansy przedostać się w rejon ważny z uwagi na obronność państwa i został szybko unicestwiony przez myśliwce. Źródła nie są jednomyślne, gdyż według niektórych dron nie naruszył izraelskiej przestrzeni powietrznej.

Nie ma obecnie żadnych wzmianek na temat uzbrojenia drona. Izraelskie siły zbrojne wydały krótkie oświadczenie, w którym napisano, że Izrael „nie pozwoli na jakiekolwiek naruszenie przestrzeni powietrznej i będzie działać z determinacją przeciwko każdej próbie takiego działania”. Do podobnej sytuacji doszło we wrześniu ubiegłego roku, gdy dron lecący ze Strefy Gazy niebezpiecznie zbliżył się do granic Izraela.

Od czasu operacji Ochronny Brzeg Hamas zainwestował w rozwój dronów, które w ostatnich latach stale niepokoją Izraelczyków w strefie przygranicznej, a czasami naruszają izraelską przestrzeń powietrzną. Zmusza to Siły Obronne Izraela do utrzymywania stałej gotowości, podrywania myśliwców lub wystrzeliwania pocisków przeciwlotniczych.

Tel Awiw stara się przeciwdziałać potencjałowi Hamasu w zakresie produkcji i wykorzystywania dronów. Podczas operacji Filar Obrony w Strefie Gazy izraelscy żołnierze uderzyli w obiekty wykorzystywane do prac nad bezzałogowcami, w tym nad egzemplarzami zdolnymi do przenoszenia uzbrojenia. O ryzyku ataków przy użyciu bezzałogowców przez bojowników Hamasu mówiło się już w kwietniu 2015 roku. Co więcej, zagrożenie w postaci ataków bojowych dronów pojawia się również ze strony samozwańczego Państwa Islamskiego (zobacz: Da’isz zaatakowało Francuzów za pomocą drona) i Hezbollahu.

Zobacz też: Lider Hezbollahu grozi zniszczeniem reaktora Dimona

(jpost.com)

Aldo Bidini, GNU Free Documentation License