Nie wiadomo, czy w takiej sytuacji należałoby mówić o wyjątkowym szczęściu czy o wyjątkowym pechu. Podoficer sił powietrznych Stanów Zjednoczonych został odnaleziony i aresztowany pod zarzutem dezercji ponad czterdzieści lat od chwili, w której nie stawił się do służby w swojej jednostce.
Dwudziestoczteroletni wówczas kapral Jeffrey Michaels służył w bazie Minot w Dakocie Północnej, do dziś będącej miejscem dyslokacji bombowców strategicznych i wyrzutni międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Źródła nie ujawniają, jaka była pełniona przez niego w bazie funkcja ani też jakie motywy i okoliczności mogły skłonić go do ucieczki.
Dezertera namierzono dzięki stronie internetowej publikującej materiały o zaginionych osobach. Przez cztery dekady poszukiwany skutecznie ukrywał się przed wojskowym wymiarem sprawiedliwości. Posługując się fałszywym nazwiskiem, kupił dom na Florydzie, otworzył firmę budowlaną, założył rodzinę.
Michaels, cały i zdrów, został aresztowany przez policję wojskową kilka dni temu. Najprawdopodobniej jego dezercję objęło już przedawnienie, kapral więc nie stanie przed sądem wojskowym. Według oficjalnych informacji formalnie przywrócono go do służby w stopniu z 1977 roku, lecz miał zostać z niej dyscyplinarnie zwolniony z powodu zachowania nielicującego z honorem żołnierza.
W innym przypadku, z marca tego roku, objętym prawem innego stanu, na piętnaście lat więzienia skazany został sierżant sztabowy USAF-u Linley Lemburg. Sierżant odnalazł się po czterdziestu pięciu latach od opuszczenia bazy w Filadelfii w 1972 roku. Mającego dziś siedemdziesiąt pięć lat Lemburga ostatecznie tylko wydalono ze służby, jako karę więzienia zaliczając mu trzydziestodniowy areszt.
Zobacz też: Rosyjski dezerter jedenaście lat żył w lesie
(wftv.com, nypost.com; na zdj. lądowanie B-52 w Minot AFB)