Napięcie w Azji Wschodniej znowu rośnie. Chiny i Stany Zjednoczone prężą muskuły, a Pekin zaczyna prowokować już nie tylko Tajwan i Japonię, ale także Koreę Południową.
Podczas wystąpienia na Warsaw Security Forum 24 października generał Ben Hodges ostrzegał, że w ciągu piętnastu lat konflikt między Chinami a USA może przekształcić się w „gorącą wojnę”. Na odpowiedź Pekinu nie trzeba było długo czekać. Już następnego dnia Xi Jinping nakazał Dowództwu Teatru Południowego podnoszenie zdolności i szykowanie się do wojny.
Wypowiedź chińskiego przywódcy nie była przypadkowa. Padła ona w trakcie objazdu południowej części kraju, gdzie Xi uspokajał kiepskie nastroje wywołane wojną handlową z USA i spowolnieniem gospodarczym. Z kolei Dowództwo Teatru Południowego odpowiada za zapalny region, jakim jest Morze Południowochińskie, a także będzie odgrywać istotną rolę w wypadku inwazji na Tajwan.
Z kolei 29 października około 10.03 czasu lokalnego chiński samolot wojskowy naruszyły strefę identyfikacji obrony powietrznej Republiki Korei. Do tej pory tego typu „atrakcje” Pekin zapewniał regularnie Japonii i Tajwanowi.
Według strony południowokoreańskiej chińska maszyną był najprawdopodobniej Y-9 w wariancie rozpoznania elektronicznego. Maszyna nadleciała od strony Morza Żółtego, przeleciała na południe od wysypy Czedżu, a następnie skręciła na północ, wzdłuż wschodniego wybrzeża Półwyspu Koreańskiego. Na wysokości Gangneung Y-8 zawrócił i około 15.03 ponownie naruszył strefę identyfikacji obrony powietrznej. Samolot był cały czas obserwowany przez myśliwce F-15K i KF-16.
Zobacz też: Chiny kontra USA – co by było gdyby
(koreaherald.com, scmp.com)